poniedziałek, 30 lipca 2012

-_-

ukochana pamiątka z Krakowa... idealnie pasująca do ciuszków... z Krakowa! :)

& kurczak w sosie paprykowo-śmietanowym [na patelnię kurczak, papryka, cebula, czosnek, śmietana, przyprawy, sos sojowy]

& słyszę z pokoju obok "siuuuuuuuuuuuusiu!!!!!!!!!!!!!"
no to pędzę, żeby wziąć Miśkę na klopika
ale jednak nie ona chciała siusiu...

piątek, 27 lipca 2012

KONKURS! :o)

Chodzi mi po głowie jakieś candy, ale zanim coś wymyślę, to pobawmy się w zgadywankę!
Spośród osób, które udzielą prawidłowej odpowiedzi na poniższe pytanie i spełnią dodatkowe warunki, wylosuję filcowe etui na iphona.

Pytanie brzmi:
GDZIE ZROBIONE JEST TO ZDJĘCIE? :)

Proszę o udzielenie odpowiedzi na pytanie w komentarzu, oraz dodanie mojego bloga do obserwowanych.
Za wspomnienie w jakimś temacie na blogu o moim losowaniu ofiaruję dodatkowy los ;) Ale proszę o info o tym zdarzeniu :)

a losujemy 1 sierpnia ;o)


wtorek, 24 lipca 2012

kawa

Częściej mam na nią ochotę, niż faktycznie chcę ją wypić.

Kawa z własnoręcznie zmiksowaną śmietaną - na wieczór :)
Tak... bo jak już piję kawę to wieczorami :)


cóż za uroczy cień na zdjęciu :}

piątek, 20 lipca 2012

Sukienka dla Misiuta ;o)

Mo brał w niej czynny udział.

Pytam:
- zwykła czy bombka?
- bombka
- [mhm...]

I poważny udział w wyborze dodatków:
- delikatna, czy z akcentem?
- może być z akcentem ;-)

btw. delikatna miała być ze wstążką, troszkę tylko ciemniejszą od materiału...

A, zapomniałam dodać, że motorem do uszycia stały się misiowe butki, które są koloru fioletowego!
Butki dopiero co kupione a robią się już małe :) W dodatku do niczego nam nie pasują, więc ich nie nosimy :D
Chociaż nie do końca są to butki do takiej kiecki, to źle chyba nie jest ;-)

no ok... oto i ona:



& coś na główkę (na na włosy to za dużo powiedziane :))




Racuchy

Drożdżowe racuszki z jabłkami:
- mąka
- drożdże
- cukier waniliowy
- mleko
- jajo
- jabłka
Wszystkiego 'na oko', więc trudno mi podać konkrety :D
Drożdże z mlekiem i cukrem rozmieszać. Dodać mąkę i jajo. Dodać pokrojone jabłka i czekać aż urośnie.
Smażyć :)

i tak nigdy nie zrobię tak dobrych jak moja mamcia, ale zjeść się da ;-)