poniedziałek, 16 maja 2011

Zielone kopytka

Oj będzie zielono... chodząc na spacery przez jakieś ryneczki nie mogę się oprzeć szpinakowi :) Poza tym zawsze go mrożę. Jak nawet w marketach już nie ma pakowanego świeżego szpinaku to mam wtedy swoje zamrożone liście. Tych brykietów mrożonych dostępnych w sklepach przez cały rok nienawidzę! Pewnie przez to ludzie nie jadają szpinaku. Fe!

3 ziemniaki z dnia poprzedniego zmusiły mnie do tych kopytek :) Nigdy się to nie zdarza, te 3 ziemniaki...
Nie muszę chyba pisać jak to zrobić? Ale napiszę, że zmiksowałam szpinak z odrobiną vegety, dodałam ziemniaki i mąkę. Tak wiem, jajko też się dodaje, ale wtedy musiałabym wsypać 2x więcej mąki a tego nie chciałam :)
Trafiło na wczorajszy sos i żeberka. Ale można je chyba jeść ze wszystkim - smażona cebulka, sosy wszelakie, od pomidorowych po mięsne. Za 'gnoja' lubiłam też na drugi dzień mocno je przysmażyć na maśle z jajkiem :)


1 komentarz:

  1. Jakiś niesmaczny widok i Twoje słownictwo

    OdpowiedzUsuń